Rozdział dedykuje mojej ukochanej @belieber_o_o <3
__________________________________________________
Przyglądałam się ostatni raz krajobrazowi Sydney. Te wszystkie miejsca, ci wszyscy ludzie, te wspomnienia. Nie chciałam opuszczać tego miasta. Jednak w Thornton mogę zacząć wszystko od nowa, bez żadnej większej etykietki. Rozpocząć nowy rozdział.
W aucie rozbrzmiewała muzyka Elvisa Presley'a. Nikt się nie odzywał. Było strasznie niezręcznie. Nie dziwię się. Też bym nie potrafiła za bardzo zacząć rozmowy z dopiero co adoptowaną córką. Państwo Irwin byli bardzo spokojnymi i inteligentnymi ludźmi. Pan tata Lewis był inżynierem, a pani mama Cheryl była menadżerem najlepszej restauracji w mieście. Przypominali trochę moich rodziców i może dlatego tak szybko ich polubiłam na naszych spotkaniach. Tak po za tym nie miałam w ogóle pojęcia jak się do nich wszystkich zwracać. Niby teraz są moimi rodzicami ale dużo czasu minie za nim zacznę mówić do nich po prostu "mamo" i "tato". Ciszę przerwał pan tata.
-Jak dojedziemy na miejsce, z Ashton'em zaniesiecie twoje rzeczy. My musimy jeszcze odebrać kilka drobiazgów do twojego pokoju.
Właśnie, był jeszcze Ashton. Syn państwa Irwin'ów, od dzisiaj mój nowy starszy brat. Nie byłam jakoś zachwycona. Był jedynakiem tak jak ja, a doskonale wiem jak trudno od tak nauczyć się nagle dzielić z kimś to co miałeś przedtem tylko dla siebie. Nowi rodzice zapewniali mnie, że on akceptuje to i nie będzie mu to sprawiać większych problemów. Jeśli to jest prawda to może nie będzie tak źle.
-Oczywiście on jest po to aby ci pomóc więc nie musisz się krępować go o nią prosić - uśmiechnęła się do mnie pani mama, a ja odwzajemniłam go i pokiwałam głową. Trochę się stresowałam ale kto by nie?
Godzinę potem zatrzymaliśmy się przed jednorodzinnym dwupiętrowym domkiem. Wysiadłam wraz z panem tatą i otworzyliśmy bagażnik aby zacząć wyjmować moje rzeczy. Złapałam moją wielką, ciężką walizkę i z trudem podnosiłam. Nagle ktoś złapał ją za drugi uchwyt i położył na ziemi.
-Pozwól, że ja się tym zajmę - usłyszałam męski głos. Podniosłam głowę i zobaczyłam wysokiego chłopaka, z lekko kręconymi niedługimi włosami. Spoglądał na mnie swoimi orzechowymi oczami.
-Jestem Ashton, ale to już pewnie wiesz - odparł i lekko się zaśmiał.
-Rosie, ale pewnie już wiesz - uśmiechnęłam się na co chłopak jeszcze bardziej się zaśmiał.
-No to skoro pierwsze mosty spalone, zanieście te rzeczy do pokoju Rosie - powiedział pan tata. Przytaknęłam i wzięłam jedną z lżejszych torb. Ashton wziął moją walizkę i poszliśmy w kierunku drzwi. Weszliśmy po schodach i zatrzymaliśmy się przed drugimi drzwiami po prawo. Chłopak otworzył je i zobaczyłam swój nowy pokój. Miał błękitne ściany, po prawo było białe łóżko i niewielka komoda, a po lewo biurko i szafa. Na środku znajdowały się dwa okna z białymi zasłonami.
-Oto on. Podoba ci się? - zapytał Ash.
-Jasne, jest piękny - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach. Odłożyłam torbę i zaczęłam się rozglądać.
-To dobrze bo ścian drugi raz nie będę malował - odparł i również położył walizkę - a teraz chodź po resztę rzeczy bo jeszcze je ktoś z chodnika zwinie.
Po wniesieniu wszystkiego na górę, zmęczona opadłam na łóżko. Nie wierzyłam, że już tu jestem, że to się dzieje. Bardzo mi się tu podobało. Nie tylko mój pokój ale i reszta. Z okna miałam widok na las i nasz ogródek. Pani Irwin chyba jest wielką miłośniczką kwiatów gdyż jest ich tam mnóstwo. Mój nowy brat też nie wydawał się zły. Miał poczucie humoru, najbardziej zaraźliwy śmiech jaki słyszałam, no i był przystojny. Stop... To jest mój brat. Nie mogę tak myśleć. Ogarnij się Rosie. Nagle usłyszałam pukanie. Drzwi lekko się uchyliły i ujrzałam głowę Ashtona.
-Hej. Rodzice kazali nam zjeść obiad więc zapraszam na dół - uśmiechnął się i poszedł. Jako iż jestem leniwa, z wielkim trudem wstałam i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i wzięłam naszykowany dla mnie talerz z obiadem. Usiadłam przy stole na przeciwko Ashtona. Całe szczęście, że była włączona muzyka bo gdyby nie to, ta cisza między nami by nas zabiła. Nagle Ash zaczął podśpiewywać pod nosem 21 Guns. Zaczęłam mu sie przyglądać, a chłopak tak zatracony w śpiewaniu i jedzeniu zorientował się dopiero pod koniec piosenki. Lekko spoważniał, a ja zaczęłam się śmiać.
-Aż tak źle było? - zapytał starając się zachować powagę.
-Nie, było nieźle. Tylko śmieszy mnie twoja reakcja - odparłam. Nie wytrzymał długo i wybuchł śmiechem przepraszając za ewentualne uszkodzenie słuchu. Po chwili do domu weszli rodzice i słysząc nasze śmiechy zajrzeli lekko zdziwieni do kuchni. Uśmiechnęli się do siebie. Pogonili nas abyśmy zabrali rzeczy z bagażnika znowu do mojego pokoju. Zrobiliśmy to co kazali i każde rozeszło się do swojej sypialni.
W nocy nie mogłam spać. Za dużo myśli było w mojej głowie. Postanowiłam pójść się napić. W domu dziecka zawsze to pomagało. Zeszłam na dół i skierowałam się do kuchni. Wyjęłam z lodówki mleko i wlałam do szklanki. Miałam wracać do pokoju kiedy zauważyłam świecące się światło przed drzwiami. Podeszłam po cichu do okna i odsłoniłam lekko zasłonkę. Stał tam Ashton z trzema innymi chłopakami. Szczerze, nie wyglądali milusio. Jeden opierał się o motor, dwoje pozostałych o czarne auto. Po tym dniu nie powiedziałabym, że Ash się z nimi zadaje, a jednak. Nic już nie rozumiałam. Wróciłam do pokoju i położyłam się.
Czyli Ashton może być inny niż mi się zdaje?
Czyli kolejna sprawa przez którą dzisiaj nie usnę.
_______________________________________________________
Mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jeszcze raz zachęcam do komentowania, gdyż jest to motywujące x
Następny rozdział postaram się dodać w weekend :)
Haha jestem pierwsza. Awww... twoja ukochana @belieber_o_o
OdpowiedzUsuńJeju świetny rozdział *,*
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na następny ❤
świetny rozdział x
OdpowiedzUsuń