- Ohh, zobacz. Twój braciszek idzie - szepnęła Lucy i kiwnęła w kierunku czwórki chłopaków. Z przodu szedł Ashton z zielonowłosym kolegą, a za nimi Luke z ciemnowłosym ni to mulatem ni azjatą. Wszyscy się na nich gapili i usuwali z drogi. Szczerze? W domu Ash nie wygląda na takiego bad boy'a jak tutaj. On Hannah Montana czy co?! Usiedli na przeciwnym murku kilka metrów od nas.
- Lucy, który to Michael a który Calum? - zapytałam koleżanki.
- No tak, ten brunet to Calum, a ten co ma trawnik na głowie to Michael. Nie trudno ich rozróżnić - odparła dziewczyna, na co się zaśmiałam. Jej ironia, szczerość i sarkazm pobijały wszystko. Przyjrzałam się dokładniej kolegom mojego nowego brata i nie miałam już wątpliwości, ze to ich widziałam wczoraj. Nagle Michael spojrzał na mnie i powiedział coś na ucho do Ashton’a. Ten również zwrócił swoje oczy na mnie i kiedy obydwoje się na mnie zaczęli gapić odwróciłam wzrok. Wyjęłam komórkę i zaczęłam coś przeglądać.
- Nic nie pomogło kochana, teraz gapią się wszyscy. Do tego jeszcze cię chyba obgadują - szepnęła Lucy i w odpowiedzi spojrzałam się na nią morderczym wzrokiem. Dziewczyna zaśmiała się i wzięła mój telefon - Robimy sobie selfie! - krzyknęła i obie zrobiłyśmy typowe dzióbki. Patrząc na nasze zdjęcie zaczęłyśmy się śmiać. Spojrzałam kątem oka na Ashton'a. Nadal się na nas gapili. Uważają, że jak mają okulary to nie widać.
-Idziemy do sali? -zapytałam, na co Lucy wzięła swoją torbę i weszłyśmy do budynku.
Pozostałe lekcje minęły dosyć szybko. Na każdej oczywiście musiałam się przedstawiać nauczycielce i na każdej siedziałam niedaleko Luke'a. Zajebiście. Po ostatnim dzwonku wyszłyśmy szybko z klasy i udałyśmy się w kierunku mojego domu. Lucy zaproponowała, że mnie odprowadzi gdyż boi się, że się zgubię lub koledzy mojego brata mnie porwą. Cieszę się, że to na nią wpadłam. Czuję jakbym ją znała od bardzo dawna. Jest szalona, rozgadana, czasami nadpobudliwa. Taka odwrotność mnie. Dopełniamy się, czy to znaczy, że mogę za nią wyjść?
- Tak w ogóle to organizuje imprezę Halloween’ową w piątek. Mam nadzieję, że przyjdziesz.
- Jasne. Wątpię abym miała inny wybór - odparłam na co dziewczyna się zaśmiała - Mam się przebrać?
- No oczywiście! Co to za Halloween bez kostiumów. Bez nich nie wpuszczam. Ja będę Alicją z Krainy Czarów - powiedziała a ja wybuchłam śmiechem - No co? Tylko ta w miarę ciekawa postać Disney'a mi została. W zeszłym roku byłam Cruellą.
- Jesteś walnięta. Ja jeszcze nie wiem kim będę, ale na 100% cię nie pobiję.
- No to jest chyba oczywiste - odparła dumnie. Kiedy doszłyśmy na miejsce, pożegnałam się z nią i weszłam do środka. Tam po kuchni oczywiście krzątała się pani mama. Podała mi obiad, pogadała za mną o szkole i wyszła do pracy. Ja natomiast wzięłam swoje książki i poszłam do ogródka odrabiać lekcje. Usiadłam na białej ławeczce przy drzwiach tarasu skąd miałam widok na cały ogród. Był on na prawdę piękny. Widać, że państwo Irwin o niego bardzo dbają. Najpierw odrobiłam matmę, potem wzięłam się za historię i powtórzyłam chemię. Odmóżdżona oparłam głowę o oparcie ławki i zamknęłam oczy. Zaczęłam wsłuchiwać się w ciszę.
- Co tam Ros - usłyszałam męski głos. Otwarłam oczy i zobaczyłam siedzącego obok mnie Ashton'a. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął. Miał bardzo piękny, biały uśmiech. Odwzajemniłam go i podniosłam głowę z oparcia.
- Nic ciekawego. Jestem zmęczona- powiedziałam.
- No tak. Tutaj zawsze się najlepiej relaksuje - odparł - Widziałem, że zadajesz się z tą Lucy.
- Coś z nią nie tak? -zapytałam i spojrzałam na niego.
- Nie, nic. Dziwi mnie tylko, że tak szybko kogoś poznałaś.
Oh dzięki. Czyli masz mnie za zamkniętą w sobie idiotkę, która nie umie nawiązywać nowych znajomości? Masz jakieś jeszcze złote myśli Irwin?
- Wpadłyśmy na siebie na korytarzu i tak potem jakoś się potoczyło - odpowiedziałam zgodnie z prawdą - Wiesz, ja chyba pójdę się położyć. Strasznie mi się spać chce.
- Spoko, to słodkich snów - odparł Ashton i puścił mi oko na co zaśmiałam się pod nosem. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam na górę. Szybko się umyłam i położyłam. Byłam o dziwo strasznie śpiąca i usnęłam od razu.
Ashton
Odprowadziłem Rosie wzrokiem. Jest taką piękną dziewczyną. Tylko dlaczego musiała być adoptowana akurat przez moich rodziców? No tak, ich pieprzone sumienie. Poczułem wibracje w kieszeni i wyjąłem telefon. Odczytałem sms'a od Caluma. Chcieli się spotkać. Niechętnie wstałem i ruszyłem w kierunku mojego auta. Udałem się do domu kumpla. W środku cała trójka już na mnie czekała.
- O co chodzi? - spytałem.
- O twoją nową siostrzyczkę chodzi – odpowiedział głośno Calum - A jeżeli się dowie o naszych sprawach? O waszej tej rodzinnej tajemnicy?
- Nie dowie się o niczym. Dopilnuje tego - odparłem.
- Tak, już to widzę. Mamy wyrobioną niezłą opinię w tym mieście. Większość się nas boi i unika. W ogóle nie będzie się chciała czegoś dowiedzieć! Widziałeś jak nam się dzisiaj przyglądała? Jeszcze się zadaje z tą wszechwiedzącą Lucy! Nadal jesteś tak pewny siebie?! - wykrzyczał Cal.
- Ej, stary. Uspokój się. Ashton będzie ją miał na oku w domu, a ja w klasie. Po za tym wydaje się całkiem miłą i spokojną dziewczyną - powiedział Luke próbując uspokoić kolegę.
- Co nie zmienia faktu, że nadal jej nie ufam - odparł Calum i wyszedł na zewnątrz.
- Okres mu się spóźnia czy co? - szepnąłem do kumpli na co oni się zaśmiali.
- Może jest zazdrosny, że to ty masz taką ładną siostrę - zaśmiał się Michael. Lekko się spiąłem i żeby nie wzbudzać podejrzeń uśmiechnąłem się. Nie wiem czemu tak zareagowałem. Rosie jest bardzo ładna, ma piękne oczy i uśmiech. Ale do cholery! To moja siostra. Nie może mi się podobać! Chociaż spokrewnieni nie jesteśmy, wiec kazirodztwo by to nie było. Czyli niby moglibyśmy... Kurwa mać, ogarnij te swoje jebane myśli Ashton!
Pożegnałem się z kumplami i wróciłem do domu. Całą drogę rozmyślałem o tym co mówił Calum. Może ma on racje. Może ona udaje taką niewinną? Chyba musiałaby być oskarową aktorką. Muszę ją lepiej poznać, dowiedzieć się o niej więcej.
Wszedłem do domu. Wszyscy już spali. Po cichu skierowałem się do swojego pokoju. Przechodząc obok drzwi Rosie, zatrzymałem się i lekko je uchyliłem. Spała. Wyglądała na prawdę słodko. Uśmiechnąłem się do siebie i po chwili chciałem sobie przywalić z liścia w twarz. „To twoja siostra debilu!” krzyknąłem w myślach. Przymknąłem drzwi i ruszyłem do swojego pokoju. Zdjąłem ubrania i położyłem się spać.
- Tak w ogóle to organizuje imprezę Halloween’ową w piątek. Mam nadzieję, że przyjdziesz.
- Jasne. Wątpię abym miała inny wybór - odparłam na co dziewczyna się zaśmiała - Mam się przebrać?
- No oczywiście! Co to za Halloween bez kostiumów. Bez nich nie wpuszczam. Ja będę Alicją z Krainy Czarów - powiedziała a ja wybuchłam śmiechem - No co? Tylko ta w miarę ciekawa postać Disney'a mi została. W zeszłym roku byłam Cruellą.
- Jesteś walnięta. Ja jeszcze nie wiem kim będę, ale na 100% cię nie pobiję.
- No to jest chyba oczywiste - odparła dumnie. Kiedy doszłyśmy na miejsce, pożegnałam się z nią i weszłam do środka. Tam po kuchni oczywiście krzątała się pani mama. Podała mi obiad, pogadała za mną o szkole i wyszła do pracy. Ja natomiast wzięłam swoje książki i poszłam do ogródka odrabiać lekcje. Usiadłam na białej ławeczce przy drzwiach tarasu skąd miałam widok na cały ogród. Był on na prawdę piękny. Widać, że państwo Irwin o niego bardzo dbają. Najpierw odrobiłam matmę, potem wzięłam się za historię i powtórzyłam chemię. Odmóżdżona oparłam głowę o oparcie ławki i zamknęłam oczy. Zaczęłam wsłuchiwać się w ciszę.
- Co tam Ros - usłyszałam męski głos. Otwarłam oczy i zobaczyłam siedzącego obok mnie Ashton'a. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął. Miał bardzo piękny, biały uśmiech. Odwzajemniłam go i podniosłam głowę z oparcia.
- Nic ciekawego. Jestem zmęczona- powiedziałam.
- No tak. Tutaj zawsze się najlepiej relaksuje - odparł - Widziałem, że zadajesz się z tą Lucy.
- Coś z nią nie tak? -zapytałam i spojrzałam na niego.
- Nie, nic. Dziwi mnie tylko, że tak szybko kogoś poznałaś.
Oh dzięki. Czyli masz mnie za zamkniętą w sobie idiotkę, która nie umie nawiązywać nowych znajomości? Masz jakieś jeszcze złote myśli Irwin?
- Wpadłyśmy na siebie na korytarzu i tak potem jakoś się potoczyło - odpowiedziałam zgodnie z prawdą - Wiesz, ja chyba pójdę się położyć. Strasznie mi się spać chce.
- Spoko, to słodkich snów - odparł Ashton i puścił mi oko na co zaśmiałam się pod nosem. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam na górę. Szybko się umyłam i położyłam. Byłam o dziwo strasznie śpiąca i usnęłam od razu.
Ashton
Odprowadziłem Rosie wzrokiem. Jest taką piękną dziewczyną. Tylko dlaczego musiała być adoptowana akurat przez moich rodziców? No tak, ich pieprzone sumienie. Poczułem wibracje w kieszeni i wyjąłem telefon. Odczytałem sms'a od Caluma. Chcieli się spotkać. Niechętnie wstałem i ruszyłem w kierunku mojego auta. Udałem się do domu kumpla. W środku cała trójka już na mnie czekała.
- O co chodzi? - spytałem.
- O twoją nową siostrzyczkę chodzi – odpowiedział głośno Calum - A jeżeli się dowie o naszych sprawach? O waszej tej rodzinnej tajemnicy?
- Nie dowie się o niczym. Dopilnuje tego - odparłem.
- Tak, już to widzę. Mamy wyrobioną niezłą opinię w tym mieście. Większość się nas boi i unika. W ogóle nie będzie się chciała czegoś dowiedzieć! Widziałeś jak nam się dzisiaj przyglądała? Jeszcze się zadaje z tą wszechwiedzącą Lucy! Nadal jesteś tak pewny siebie?! - wykrzyczał Cal.
- Ej, stary. Uspokój się. Ashton będzie ją miał na oku w domu, a ja w klasie. Po za tym wydaje się całkiem miłą i spokojną dziewczyną - powiedział Luke próbując uspokoić kolegę.
- Co nie zmienia faktu, że nadal jej nie ufam - odparł Calum i wyszedł na zewnątrz.
- Okres mu się spóźnia czy co? - szepnąłem do kumpli na co oni się zaśmiali.
- Może jest zazdrosny, że to ty masz taką ładną siostrę - zaśmiał się Michael. Lekko się spiąłem i żeby nie wzbudzać podejrzeń uśmiechnąłem się. Nie wiem czemu tak zareagowałem. Rosie jest bardzo ładna, ma piękne oczy i uśmiech. Ale do cholery! To moja siostra. Nie może mi się podobać! Chociaż spokrewnieni nie jesteśmy, wiec kazirodztwo by to nie było. Czyli niby moglibyśmy... Kurwa mać, ogarnij te swoje jebane myśli Ashton!
Pożegnałem się z kumplami i wróciłem do domu. Całą drogę rozmyślałem o tym co mówił Calum. Może ma on racje. Może ona udaje taką niewinną? Chyba musiałaby być oskarową aktorką. Muszę ją lepiej poznać, dowiedzieć się o niej więcej.
Wszedłem do domu. Wszyscy już spali. Po cichu skierowałem się do swojego pokoju. Przechodząc obok drzwi Rosie, zatrzymałem się i lekko je uchyliłem. Spała. Wyglądała na prawdę słodko. Uśmiechnąłem się do siebie i po chwili chciałem sobie przywalić z liścia w twarz. „To twoja siostra debilu!” krzyknąłem w myślach. Przymknąłem drzwi i ruszyłem do swojego pokoju. Zdjąłem ubrania i położyłem się spać.
_______________________________________________________
Moim zdaniem rozdział średni, za krótki... Następny będzie na pewno dłuższy gdyż będzie dużo się działo. Mam nadzieję, że wam się ogólnie podoba.
Niedługo pewnie, będę chciała zmienić szablon. Jakby ktoś umiał je robić lub znał osobę, która umie to będę bardzo wdzięczna :)
Jeżeli chcesz być informowanym o nowych rozdziałach, napisz swój user w zakładce "Informowani" :)
Jeżeli chcesz być informowanym o nowych rozdziałach, napisz swój user w zakładce "Informowani" :)
Następny rozdział 30.10 <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
czytam, jak zawsze i jak zawsze pierwsza. Świetne, czekam na następny
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa co będzie w następnym rozdziale. Życzę weny i czekam na nn
OdpowiedzUsuńŚwietny xoxo
OdpowiedzUsuń